Półfinałowy pojedynek w Okręgowym Pucharze Polski z KS Troszyn Nadnarwianka toczyła wczoraj na pułtuskim stadionie. To był dobry, ciekawy, emocjonujący mecz. Padło aż sześć goli i nie obyło się bez kontrowersji wobec sędziego.
Nadnarwianka spotkanie zaczęła w eksperymentalnym składzie, bez zawodników grających w ostatnim czasie w wyjściowej jedenastce. Kapitanem był Gerard Gemza a na szpicy miał walczyć, pod nieobecność Pawła Jabłońskiego i Sebastiana Czapy Mateusz Kazimierczak. I powalczył choć jeszcze nie w pierwszej połowie. Ta bowiem zakończyła się dwoma golami gości w tym jednym z trochę kontrowersyjnego karnego.
Na drugą połowę weszło aż pięciu zawodników z wyjściowego składu i faworyzowany Troszyn zaczął się gubić. Cała drużyna zagrała świetnie a wspomniany Mateusz Kazimierczak dwa razy pokonał bramkarza gości. Akacja, po której padła druga bramka nie powstydziłaby się chyba nawet Legia w najlepszych czasach, o Barcelonie nie wspominając! Fantastycznie dośrodkowującym był Mateusz Stępniewski.
Niestety. Dalej było nie tyle źle co smutno – sędzia dopatrzył się kolejnego karnego dla gości. W międzyczasie fantastyczną akcję trzech naszych atakujących na jednego obrońcę, w której nasz piłkarz został „objęty i rzucony na ziemię”, sędzia zakwalifikował jak faul tylko na żółtą kartkę. Za tak umyślne, taktyczne przerwanie akcji czerwona kartka wydawała się obowiązkiem.
Czwarta bramka to efekt ambicji naszych chłopaków, którzy postawili wszystko na jedną kartę i nawet po jej stracie atakowali zmuszając gości niemalże do murowania bramki.
W drugiej połowie na boisku debiutował 15-letni Bartosz Miłoszewski. I to był dobry debiut, więc nich wszyscy faworyzowani rywale wiedzę, że jak Bartek będzie starszy to w środku pola będą mieli ciężko.
Półfinał przegraliśmy, ale pokazaliśmy wolę walki i piłkarską jakość.
Na trybunach oprócz najwierniejszych kibiców pojawili się wiceprezes MZPN Artur Kolator i p.o. Burmistrza Pułtuska Marzena Cendrowska.
Komentarz do meczu trenera Piotra Cywińskiego
Plan na mecz pucharowy był prosty i bardzo podobny do tego, który udało się zrealizować w poprzedniej rundzie. Spotkanie traktowaliśmy jako szansę dla młodych, którzy trenują w pierwszym zespole, uzupełniając skład zawodnikami grającymi w pierwszej jedenastce. Mając na uwadze trudny mecz ligowy w sobotę, zdecydowałem, że większość zawodników tworzących trzon zespołu zagra 45 minut. Inni zawodnicy, tacy jak Paweł i Sebastian nie dotarli na mecz z przyczyn zawodowych, praca nie pozwoliła im na grę w środę o 15:30.
Mimo niekorzystnego rezultatu uważam, że druga połowa bardzo pozytywnie wpłynie na mentalność zespołu, ponieważ pokazali, że potrafią rywalizować jak równy z równym z drużyną z czołówki czwartej ligi. Mam nadzieję, że dobre momenty w meczu pozytywnie wpłyną na najbliższe mecze ligowe, a każda minuta gry dla młodych chłopaków, z takim rywalem jak Troszyn zaprocentuje w przyszłości.
Nie jestem zadowolony z wyniku, ponieważ chcieliśmy sprawić niespodziankę, jednak zauważam wiele pozytywów i jestem dumny z tego, jak wiele wysiłku włożył cały zespół w ten mecz.
(źródło: FB Nadnarwianka Pułtusk)
GHG