Pułtuski Olisadebe

mikke

Mike Amobi Mmuewesi od roku broni barw Nadnarwianki. 23-letni Nigeryjczyk, który od dziesięciu miesięcy mieszka w Pułtusku, opowiada o swoim życiu w Afryce, piłkarskiej karierze oraz o tym jak żyje mu się w Polsce.

Czy możesz powiedzieć coś o Twoim domu rodzinnym w Nigerii?

Pochodzę ze stanu Anambra w południowo - wschodniej Nigerii. Moje rodzinne miasto liczyło około 500 mieszkańców. W domu było nas siedmioro, mam czterech braci oraz dwie siostry. Mój tata prowadzi biznes w Nigerii, mama natomiast jest pielęgniarką w... Londynie. Do Anglii trafiła zostając laureatkę konkursu dla pracujących w jej branży.

 

Jak długo nie widziałeś się ze swoją afrykańską rodziną?

Nie widziałem ich już dwa lata. To długi okres dla mnie. Choć moja mama mieszka obecnie na Wyspach to nie spotkaliśmy się jeszcze w Europie, ale otrzymuję od niej regularne wsparcie. Dzwoni do mnie nawet dwa razy w tygodniu. 

Teraz porozmawiajmy o piłce. Jak wyglądały Twoje futbolowe początki w Nigerii?

W piłkę zacząłem grać będąc bardzo młody. Miałem dziewięć, może dziesięć lat. Trafiłem do zespołu juniorów Anambra United F.C. i tam stawiałem swoje pierwsze piłkarskie kroki. W Nigerii uczęszczałem jeszcze do akademii piłkarskiej. Potem przyszedł angaż w Enugu Rangers, gdzie przez pół roku występowałem w I lidze nigeryjskiej. Następnie postanowiłem spróbować szczęścia w Europie. Wielu piłkarzy w Afryce chce tam wyjechać. 

No właśnie, jak toczyły się Twoje piłkarskie losy na starym kontynencie?

 Pierwszym przystankiem stała się Francja. Spędziłem tam dziewięć miesięcy, będąc piłkarzem II-ligowego zespołu. Potem mój menedżer zasugerował przeprowadzkę do Polski. Zaczęło się od testów w Polonii Warszawa, które niestety zakończyły się niepowodzeniem. Dalej wystąpiły problemy w mojej współpracy z menedżerem i ostatecznie wylądowałem w Żbiku Nasielsk. Stamtąd trafiłem do Nadnarwianki. W Pułtusku gra mi się nieźle, ale nie ukrywam, że chciałbym występować w wyższej lidze niż czwarta. Na tym poziomie jakoś nie do końca mogę pokazać swoje umiejętności. 

Podobno na koniec sezonu zadeklarowałeś jednak w szatni swoją chęć pomocy Nadnarwiance.

Tak, to prawda. Wiem, że w IV lidze zmaleją moje szanse na promocje do wyższej klasy rozgrywkowej, ale oczywiście postaram się pomóc Nadnarwiance. Pułtusk jest dla mnie ważnym miejscem. Wiele zawdzięczam ludziom stąd pochodzącym. Tutaj żyję też z moją rodziną - żoną i córeczką Patrycją. Wiem już, że Polska jest krajem w którym zostanę na stałe. Kto wie może nawet w przyszłości, tak jak Emanuel Olisadebe, zagram w kadrze Polski (śmiech). 

Od dziesięciu miesięcy mieszkasz w Pułtusku. Jak czujesz się w tym mieście?

Do Pułtuska przeprowadziłem się, gdy na świat przyszła moja córka. Uważam, że to miejsce przyjazne zarówno dla mnie, jak i dla mojej rodziny. Poza jakimiś drobnymi wypadkami nie spotkały mnie tutaj żadne nieprzyjemności. Zresztą wychodzę z założenia, że to nie do końca miasto w którym się mieszka jest najważniejsze. Bóg jest w końcu wszędzie.

A czy masz jakieś ulubione miejsca w Pułtuska?

Najlepiej czuję się na stadionie Nadnarwianki. Często spędzam tu czas z rodziną. Lubimy także wybierać się na spacery nad wodę do Domu Polonii. 

Na pewno zdążyłeś już poznać polskie zwyczaje. Jaka jest Twoja opinia na ich temat?

Przede wszystkim dziwi mnie, że wielu ludzi ucieka się do rozrywek w postaci alkoholu czy papierosów. Szukają w nich przyjaciół. Ja tymczasem oddaję się treningowi. Moimi przyjaciółmi są zaś Bóg i rodzina.

Polacy narzekają w tym roku na upalne lato. A jak Ty oceniasz klimat panujący w naszym kraju?

Tegoroczne lato jest naprawdę fajne. O wiele gorzej czuję się zimą. To dla mnie naprawdę ogormny problem. Szczególnie gdy w mroźną pogodę przygotowujemy się do rundy.

A co z językiem polskim? Jak wyglądają Twoje postępy w jego nauce?

Polski nie jest łatwym językiem. Jest w nim pełno wyrazów z ,,sz" bądź ,,cz" - ciężko mi je wymawiać. Jak dotąd opanowałem podstawowe zwroty czy słowa: ,,dawaj", ,,chodź", ,,dzień dobry" czy ,,zimno". Żona dopinguje mnie w nauce polskiego, gdy trzeba występuje też w roli tłumacza. 

Na koniec ponownie piłka. Futbol w Nigerii jest niezwykle popularny. Muszę spytać Cię o ulubionego piłkarza z Afryki oraz uczucia jakie towarzyszyły Ci gdy oglądałeś słaby występ rodaków na mundialu w RPA.

Moim idolem jest Jay-jay Okocha. To wspaniały piłkarz, w którego grze widać wielką miłość do piłki. Co do występu Nigerii na mistrzostwach to był on bardzo zły. Byłem niezwykle zawiedziony, tym bardziej, że znam osobiście czterech piłkarzy z kadry, najlepiej bramkarza Vincenta Enyeamę.

Rozmawiał Mateusz Leleń

 
galeria
wywiady
kalendarze