| wtorek, 20 września 2011 18:32 |
| Odrodzeni |
|
Raz na wozie, raz pod wozem. Dla młodych zespołów, a takim jest dziś Nadnarwianka, wahania formy są czymś normalnym. W minionym tygodniu pułtuszczanie byli zdecydowanie ,,na wozie” a nie pod nim. 9:0 na 90-lecie Podopieczni Mateusza Miłoszewskiego jechali do Troszyna wyraźnie podrażnieni dość słabym początkiem ligowego sezonu. Trenerowi zależało na pewnym zwycięstwie, więc w pierwszym składzie postawił głównie na sprawdzonych graczy. Obecność Emila Rembiejewskiego czy Jakuba Polniaka nie wróżyła rywalowi z ligi okręgowej dobrze. Niemniej, chyba nikt nie spodziewał się, że w środowe popołudnie w Troszynie wydarzy się coś historycznego. A jednak 9:0 to wynik jakiego Nadnarwianka jeszcze w tym wieku nie zanotowała. Mało tego, śmiało można przypuszczać, że to jeden z najwyższych triumfów od czasu powstania klubu. KS Centrum Kultury Troszyn zostało zdeklasowane przez pułtuszczan, którzy nieomal dobili do dwucyfrowego wyniku. Pokaźnym łupem bramkowym podzielili się Rembiejewski, Polniak, Michał Walętrzak, Edgar Dżawakian (ten miał nawet spore szanse na hat-tricka) i Piotr Bobowski, który wykorzystał jedenastkę. 90-lecie nie jest zbyt hucznie świętowane w klubie, dlatego można napisać, że to piłkarze postarali się o najbardziej efektowną oprawę jubileuszu. Zachwytów po wygranej z Troszynem jednak nie było. Dominował pogląd, że pułtuszczanie po prostu zrobili co do nich należało, a prawdziwy sprawdzian czeka ich dopiero w sobotę. Przed startem rozgrywek po Ostrovii obiecywano sobie sporo, ale zespół prezentuje się poniżej oczekiwań, dlatego do Pułtuska przyjeżdżał po cenną wygraną i przełamanie. Na początku spotkania przewagę osiągnęli przyjezdni. Początkowo nie wynikało z niej może zbyt wiele, ale już w 18 minucie Ciach znalazł się w sytuacji sam na sam z Janem Baczyńskim. Młody golkiper wytrzymał jednak tę próbę i nie dał się pokonać rywalowi. To był sygnał ostrzegawczy dla Nadnarwianki. Gospodarze przejęli inicjatywę. W 29 minucie na mocny strzał z dystansu zdecydował się Andriej Kliuchyk, a piłka trafiła w poprzeczkę bramki Rafała Rakowieckiego. Powoli gra pułtuszczan się zazębiała, a jeszcze przed przerwą po podaniu Polniaka strzelał Rembiejewski, lecz Rakowiecki złapał futbolówkę.Po przerwie znowu przebudzili się goście, a strzał jednego z nich po rzucie rożnym przeleciał tuż nad bramką Baczyńskiego. Później jednak zaatakowała Nadnarwianka. W 58 minucie przed szansą stanął Fabian Kotarski, lecz będąc oko w oko z bramkarzem uderzył zbyt lekko. Już jednak trzy minuty później po rzucie wolnym Kliuchyka główkował Marcin Michalski, a futbolówka wpadła tuż pod poprzeczkę. To był początek rychłego końca szans Ostrovii na dobry wynik. Szybko błąd popełnił Rakowiecki, po którego złym podaniu piłkę przejął Walętrzak i pewnym strzałem zdobył gola. Niemal po chwili Kliuchyk zagrał prostopadle do Polniaka, a ten nie zmarnował dogodnej sytuacji i podwyższył prowadzenie. Goście byli bezradni. Wystarczyło pięć minut, by Nadnarwianka strzeliła im trzy gole. Pułtuszczanie wygrali ważny mecz, po serii trzech porażek z rzędu. Ich gra, fragmentami naprawdę niezła, musi jeszcze ulec poprawie, ale miniony tydzień wlał w serca kibiców sporo optymizmu. Mateusz Leleń
|