poniedziałek, 05 września 2011 11:24
Bez punktów

Dwie porażki to bilans tygodnia w wykonaniu Nadnarwianki. W obydwu meczach pułtuszczanom brakowało zimnej krwi wykańczaniu strzeleckich okazji. Spotkali się też z kontrowersyjnymi decyzjami sędziów.

Zdecydował karny
Najpierw Nadnarwianka przegrała na warszawskim Targówku z tamtejszym GKP 0:1. W meczu zespołów, których kibice są z sobą zaprzyjaźnieni bardziej sprawiedliwy byłby jednak remis.
Jedyny gol spotkania padł w 27 minucie. Chwilę wcześniej gospodarze egzekwowali rzut wolny, po którym piłka trafiła w rękę, zasłaniającego twarz, Marcina Michalskiego. Sędzia po chwili zastanowienia podyktował jedenastkę, którą wykorzystał Kolasiński. Arbitrowi zabrakło jednak konsekwencji w działaniu. Gdy w drugiej połowie w niemal identycznej sytuacji, futbolówka uderzyła w rękę jednego z obrońców GKP, sędzia nie wskazał już na ,,wapno”.
Z samego przebiegu spotkania najbardziej sprawiedliwym rezultatem byłby remis. Do przerwy na boisku dominował Targówek. Gospodarze kontrolowali grę w środku pola i oddali kilka groźnych strzałów. Nadnarwianka zaś praktycznie nie istniała w grze ofensywnej. Zmieniło się dopiero po przerwie. Wówczas przyjezdni wyraźnie się rozkręcili, szczególnie w ostatnich 20 minutach. Wówczas grę zaczął kreować Jakub Zalewski. Przed bardzo dogodnymi szansami stanęli Emil Rembiejewski oraz Fabian Kotarski. Zabrakło im jednak zimnej krwi i obydwaj spudłowali. W ostatniej minucie to gospodarze mogli podwyższyć wynik, gdy udało im się wyprowadzić groźną kontrę. Na wysokości zadania stanął wtedy jednak Jakub Wiśniewski, broniąc strzał z bliskiej odległości.

Zdecydował karny

Najpierw Nadnarwianka przegrała na warszawskim Targówku z tamtejszym GKP 0:1. W meczu zespołów, których kibice są z sobą zaprzyjaźnieni bardziej sprawiedliwy byłby jednak remis.Jedyny gol spotkania padł w 27 minucie. Chwilę wcześniej gospodarze egzekwowali rzut wolny, po którym piłka trafiła w rękę, zasłaniającego twarz, Marcina Michalskiego. Sędzia po chwili zastanowienia podyktował jedenastkę, którą wykorzystał Kolasiński. Arbitrowi zabrakło jednak konsekwencji w działaniu. Gdy w drugiej połowie w niemal identycznej sytuacji, futbolówka uderzyła w rękę jednego z obrońców GKP, sędzia nie wskazał już na ,,wapno”. 
Z samego przebiegu spotkania najbardziej sprawiedliwym rezultatem byłby remis. Do przerwy na boisku dominował Targówek. Gospodarze kontrolowali grę w środku pola i oddali kilka groźnych strzałów. Nadnarwianka zaś praktycznie nie istniała w grze ofensywnej. Zmieniło się dopiero po przerwie. Wówczas przyjezdni wyraźnie się rozkręcili, szczególnie w ostatnich 20 minutach. Wówczas grę zaczął kreować Jakub Zalewski. Przed bardzo dogodnymi szansami stanęli Emil Rembiejewski oraz Fabian Kotarski. Zabrakło im jednak zimnej krwi i obydwaj spudłowali. W ostatniej minucie to gospodarze mogli podwyższyć wynik, gdy udało im się wyprowadzić groźną kontrę. Na wysokości zadania stanął wtedy jednak Jakub Wiśniewski, broniąc strzał z bliskiej odległości.

 

 

Zabrakło doświadczenia

 W sobotę z Przasnyszem nikt nie spodziewał się łatwiej przeprawy. MKS przyjeżdżał do Pułtuska z zerowym dorobkiem punktowym, a więc spragniony premierowej w sezonie wygranej. Statystyka meczów obydwu zespołów z poprzedniego sezonu – 2 porażki Nadnarwianki przy bramkach 1:7 – nie mogła czynić z gospodarzy faworytów.

Początek spotkania należał do przyjezdnych. To oni zdobyli przewagę w środku pola i oddawali strzały z dystansu na bramkę Wiśniewskiego. Do 36 minuty były one niecelne, ale wówczas na uderzenie zdecydował się Łukasz Wróblewski i pokonał pułtuskiego bramkarza. Po sześciu minutach gospodarze zdołali jednak odpowiedzieć. Jakub Polniak zagrał prostopadle do Kotarskiego, a ten wyprzedził dwójkę stoperów i oszukał bramkarza przasnyszan. Wynik remisowy sprawiał, że druga połowa zapowiadała się bardzo ciekawie.

Po przerwie lepiej prezentowali się gracze Nadnarwianki. Pressing już pod polem karnym rywala i walka na całym boisku w ich wykonaniu mogły się podobać. Były też bramkowe okazje. Najpierw piłka po lobie Rembiejewskiego przeleciała obok słupka bramki MKS, a późniejsze uderzenie głową Michalskiego po podaniu Andrija Kliuchyka  zdołał przenieść nad poprzeczką Błażej Kokosiński. 

To jednak goście zdobyli gola. W 70 minucie wysokiej urody strzałem z woleja popisał się Paweł Olszewski i pokonał Wiśniewskiego. Rozpoczęła się pogoń pułtuszczan. Wtedy jednak Przasnysz okazał się bardziej doświadczoną drużyną. Krzysztof Butryn świetnie dyrygował grą kolegów, którzy rozbijali większość ataków Nadnarwianki. Wśród gospodarzy wyraźnie brakowało kontuzjowanego po meczu z Targówkiem Zalewskiego. 

W rezultacie w końcówce pułtuszczanie tylko dwa razy zagrozili bramce gości. Najpierw z dystansu strzelał Andrzej Elak, choć chyba nieco pośpieszył się z tą decyzją. Po chwili w pole karne rywala wpadł Kamil Orłowski, a tam został staranowany przez jednego z obrońców MKS. Sędzia jednak nie zagwizdał. Zresztą kilka innych decyzji arbitra było mocno kontrowersyjnych, choćby żółta kartka dla Polniaka. 

Teraz przed pułtuszczanami kolejny ciężki mecz. W sobotę o 13 zmierzoną się w Wołominie z tamtejszym Huraganem.

Mateusz Leleń

 

 

 
galeria
wywiady
kalendarze